Piąty i szósty miesiąc razem.

W poniedziałek Teo skończył pół roku. Nie pytajcie mnie kiedy to zleciało – sama nie wiem.

Doskonale pamiętam, jak rok temu o tej porze był wielkości fistaszka a teraz to spory niemowlak, który z prędkością wyścigówki pełza po pokoju. Wciąż mam przed oczami tego okruszka, który urodził się w połowie grudnia u ciężko mi uwierzyć, że to było sześć miesięcy temu.

Zapraszam Was na przegląd ostatnich dwóch miesięcy.

  1. Większy z każdym dniem

Podczas wtorkowej wizyty szczepiennej Teo został zważony i zmierzony więc z dumą mogę poinformować, że mój syn waży 8200g i mierzy 74 cm. Podobno jest długi i będzie wysoki – zastanawia mnie po kim, bo ja kariery modelki choćby ze względu na wzrost nie zrobię a i wzrost mojego męża nie wymaga stawania na palcach bym mogła go pocałować. Ale jeżeli to prawda i dziedziczymy też po dziadkach, to w sumie możliwe, bo dziadków Teo ma słusznego wzrostu.

Wciąż czekamy na pierwsze ząbki, widać już pod powierzchnią dziąseł, ale wciąż są zbyt nieśmiałe, by pokazać się nam w pełnej krasie.

 

  1. Wolę dzień od nocy

Po prawie pół rocznym spaniu na raty i kilku nocnych pobudkach przyszedł czas, kiedy Teodor wie, że kiedy w pokoju jest ciemno i cicho to oznacza, że nastała noc i należy spać. Teo zasypia około 21 i śpi do mniej więcej 5 nad ranem. Czasami budzi się chwilę wcześniej, ale na ogół ta godzina jest takim wyznacznikiem ,,śniadania”. Dostaje wtedy pierś i idzie spać jeszcze na chwilę by o 6.30 powitać dzień z nieprzebraną energią.
Myślę, że w dużej mierze przyczyniło się do tego moje uparte nieodzywanie się do niego kiedy przebudził się w nocy. W ciszy głaskałam po policzku albo całowałam a jeżeli był głodny to bez słowa przystawiałam do piersi. Zupełnie inaczej jest w dzień: kiedy budzi się po drzemce podchodzę do niego i z uśmiechem pytam ,,Jak się spało? Wyspany?”. Wierzę, że dzięki temu rozróżnia pory dnia.

Jednak co do dziennych drzemek; nie ma ich zbyt dużo. Jedna jest około godziny 10. Mam wtedy dwadzieścia minut na zjedzenie śniadania lub po prostu poranną toaletę. Druga natomiast przypada w okolicy 15, maksymalnie 16 i również trwa mniej więcej pół godziny. Przez większość czasu Teo jest zbyt zajęty poznawaniem świata by spać.

  1. Jak ja lubię jeść, mamo…

Ostatnie dwa miesiące Teodor doskonalił umiejętność jedzenia z łyżeczki.

Jako, że rozszerzanie diety zaczęłam kiedy miał około 4 miesiące nie zastępowało to jego jednego całego posiłku a było jedynie małym urozmaiceniem jadłospisu. W ten sposób były dni kiedy jego żywienie opierało się jedynie na moim mleku, głównie wtedy, kiedy wychodziliśmy po za dom. W dni kiedy cały czas spędzaliśmy w mieszkaniu też nie dostawał słoiczka zawsze ale zauważyłam, że z każdym kolejnym razem zjadał więcej i z większym apetytem.

Teraz zjada absolutnie wszystko co mu podam, bez względu na to czy to zupka jarzynowa, jakaś wariacja na temat papki z ziemniaków i mięsa czy słodki owoc. W chwili obecnej zjada cały słoiczek (mam  na myśli ten średni) i gdyby mu pozwolić, to zjadłby jeszcze jeden.

W ciągu tego tygodnia zaczął mnie poganiać i kiedy widzi, że niosę dla niego miseczkę z obiadkiem najpierw piszczy podekscytowany a później nie wiem na ile świadomie ale powtarza ,,AM” za każdym razem, gdy on zdąży już połknąć a ja jeszcze nakładam porcję na łyżeczkę.

Żaden posiłek choćby i najpyszniejszy nie mógłby odbyć się, jeżeli po zakończonym jedzeniu nie zostałby popity mlekiem. I w ten sposób to nasze karmienie wygląda. Jest sobie obiadek i zaraz po musi być mleczko. W każdym razie nie jest to długie karmienie a jedynie kilka łyczków dla zgaszenia pragnienia.

 

  1. Wszystko mnie ciekawi

Od jakiegoś czasu muszę ukrywać się z telefonem. Teo zaraz próbuje mi go zabrać a gdy jakimś cudem zdobędzie go, kiedy leżymy na łóżku to ciężko mu go odebrać. Uważnie obserwuje wszystko co robię – patrzy gdy wieszam pranie, patrzy kiedy odkurzam.

Ostatnio opanował sztukę przemieszczania się po mieszkaniu. Wygląda jak komandos na poligonie ale najwidoczniej jemu to nie przeszkadza, bo pozwala mu to na zwiedzanie dotychczas niedostępnych dla niego zakamarków mieszkania. Potrzebuje chwili, żeby z maty na której go odłożyłam przepełznąć na drugi koniec pokoju i zająć się zdejmowaniem z półek moich czasopism, które czekają wciąż na lepsze czasy lub wcisnąć się pod krzesło co przyprawia mnie o mały zawał. Kot i pies nie mają żadnej drogi ucieczki, bo mały rozrabiaka znajdzie ich wszędzie. Kot ma to szczęście, że może wskoczyć gdzieś wyżej, na parapet lub szafkę, ale biedny pies został skazany na piszczącą szarą eminencję.

A Teo wykorzystuje swoją mobilność i tym sposobem goni psa aż miło. Próbuje ją głaskać po swojemu i badać stan jej zębów a pies, co zaskakuje mnie najbardziej, z cierpliwością to nosi.

Najbardziej jednak interesują go wieczorne wiadomości. Zamiera w połowie ruchu i jakbym nie próbowała odwracać jego uwagi, tak patrzy jak zaklęty i słucha. Ma przy tym tak mądre oczy, że wydaje mi się, iż rozumie z wiadomości dużo więcej ode mnie.

 

  1. No to siup!

Leżenie na plecach jest mało satysfakcjonujące. Każdy spacer Teo odbywa leżąc w pozycji sfinksa w gondoli Az czasem, przy dłuższym spacerze zaczyna w niej pełznąć. Napotykając przeszkodę jakim jest niewątpliwie brzeg wózka denerwuje się i zaczyna wściekać. Obracany na brzuch zanosi się histerycznym szlochem i nie pomaga nic, nawet karmienie piersią. Jedynym rozwiązaniem jest wzięcie go na ręce; obserwuje wtedy wszystko dookoła i jest spokojny. Niby to nie problem żeby go trzymać na rękach, ale o ile idąc na spacer z mężem jedno z nas niesie dziecko a drugie pcha wózek, o tyle samotne spacery wcale tego nie ułatwiają, bo prowadzenie wózka jedną ręką po nierównych chodnikach jest mało bezpieczne. Pod koniec piątego miesiąca przymierzaliśmy go do spacerówki, żeby mógł trochę więcej widzieć ale wyglądał jak nieboskie stworzenie, zwisając na szelkach.

W ostatni weekend postanowił jednak stawać na czworakach i zaraz potem sadzać pupę na piętkach i podłodze ale wciąż nie potrafi siedzieć bez podpierania dłońmi. Sądząc jednak po prędkości z jaką uczy się nowych rzeczy nastąpi to na dniach. I wtedy ostatecznie zamienimy gondolę na spacerówkę, by mógł oglądać świat z innej perspektywy.

 

  1. Siostra rządzi!

Wiele osób pytało, jakie są jego relacje ze starszą aż o siedem lat siostrą. Otóż są dużo lepsze niż mogłabym się spodziewać biorąc pod uwagę różnicę wieku. Weronika chętnie się nim opiekuje i bawi się z nim. Czyta mu bajki, opowiada wierszyki i śpiewa piosenki. Dzięki temu, kiedy jesteśmy w domu we trójkę, mogę ze spokojem iść zrobić pranie, bo wiem, że Teo jest pod dobrą opieką.

On za to odwdzięcza się jej najpiękniejszymi uśmiechami. Chętnie się z nią bawi. Sam zagaduje. Kiedy przez chwilę nie zwraca na niego uwagi pokrzykuje a kiedy i to nie skutkuje, podpełza do niej i klepie rączkami. Ich ulubiona zabawa na chwilę obecną to krzyki: Teo krzyczy a Weronika udaje, że bolą ją uszy i ucieka. A Teo wtedy chichra się tak, że aż serce rośnie. Nikt nie umie go rozśmieszyć tak jak ona. Myślę, że to wróży dobrze na przyszłość.

Ciekawa jestem co przyniosą nam siódmy i ósmy miesiąc życia. W lipcu jedziemy na urlop nad morze – to będzie jego pierwsze spotkanie z tak wielką wodą.

Macie jakieś rady lub wskazówki dla mnie, jak przygotować się na długą podróż z maluchem? Piszcie je w komentarzach na dole.

DSC03745IMG_2233IMG_2178IMG_2327IMG_2335IMG_2099IMG_2036DSC03787IMG_2251IMG_2275FullSizeRender

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s