Zimowa kosmetyczka maluszka

<

p style=”text-align:justify;”>Podczas oczekiwania na pojawienie się Maluszka na świecie stajemy przed wieloma wyborami: Kupić te kolejne słodkie body? Który wózek wybrać? Czy aby na pewno potrzebuję podgrzewacza do nawilżanych chusteczek?
Są jednak takie kwestie które wiele z nas nieświadomie zrzuca na dalszy plan lub wręcz przeciwnie, podjęcie decyzji w ich sprawie stawia jako priorytet. Chodzi mianowicie o kosmetyki do pielęgnacji delikatnej skóry nowo narodzonego członka rodziny.

Jedne z nas wpadają do drogerii jak tajfun i wkładają do koszyka te buteleczki z kosmetykami na których jest napisane ,,baby” lub ,,od 1 dnia życia” w ogóle nie przejmując się tym jaka to marka, czy produkt jest lub nie testowany na zwierzętach ani co w sobie zabiera. Dziecko trzeba wykąpać więc kupuję produkt do kąpieli.

Drugie z nas (i niestety lub stety ja się do nich zaliczam), zanim kupią cokolwiek przewertują każdą stronę internetową w poszukiwaniu opinii o danym produkcie, badając go pod względem składników, opakowania, zapachu, przez różne warianty cenowe na subiektywnym ,,lubię go” skończywszy. O kosmetykach do pielęgnacji dzieci co nieco już wiedziałam w końcu Młoda zaraz kończy lat 7 i czymś ją myłam. Jednak moje podejście do kosmetyków się zmieniło od tamtego czasu. Wtedy byłam przedstawicielem grupy ,,skoro przeznaczone dla dzieci to musi być dobre” i nie przywiązywałam wagi do tego co schowane jest w składzie.

Ostatnio modne zrobiły się kosmetyki ekologiczne o prostym składzie i nie ukrywam, że bardzo mnie ta moda cieszy. Od paru lat sukcesywnie unikam w kosmetykach których używam ja i moja córka parafiny i jej pochodnych oraz parabenów. Nie jestem może jakoś szczególnie restrykcyjna i czasami zdarza mi się jakiś ,,parafinowy” składnik na siebie nałożyć niemniej staram się zwracać na to uwagę.

Kupowanie wyprawki dla Maleństwa zaczęłam od dokładnego researchu – przeczytałam od deski do deski bloga Sroki, przejrzałam rekomendacje blogerek które obserwuję i z których opiniami się liczę i dopiero wtedy przystąpiłam do zakupów.

Jeżeli chodzi o kąpiel wyznaję zasadę, że noworodki nie brudzą się jakoś szczególnie mocno i nie potrzebują silnie myjących produktów. Od początku założyłam więc, że kosmetykiem na jaki się zdecyduję będzie coś, co wlewa się do wanienki. Początkowo byłam przekonana, że zdecyduję się na kosmetyki firmy HiPP, bo przy starszej córce się sprawdziły i co najważniejsze mają dobry skład oraz co mniej ważne, bardzo ładnie pachną. Zachęcona jednak pozytywnymi opiniami o kosmetykach firmy Momme postanowiłam przyjrzeć im się bliżej. Wiedziałam o nich tyle, że są ekologiczne (produkty posiadają składniki z certyfikowanych upraw i każdy posiada certyfikat ECO CERT), mają świetny skład i produkowane są w Polsce (kolejny plus). Powalająca była ich cena i to mnie nieco powstrzymywało przed zakupem. Produkty HiPP z których w sumie byłam zadowolona kosztują znacznie mniej. Drogeria SuperPharm chyba czyta w moich myślach, bo przy ostatniej wizycie w ich sklepie zauważyłam banerek mówiący, że kosmetyki Momme są tańsze o 40%. Nie wahając się więc ani chwili wrzuciłam do koszyka te, które kusiły mnie najbardziej.

Momme – Odżywcza śmietanka do kąpieli

dsc02244_fotor

Bardzo lubię śmietanę więc już sama nazwa mnie kupiła. Producent deklaruje, że jest odpowiednia dla skóry bardzo wrażliwej a nawet atopowej i rzeczywiście, to co jest w składzie INCI zdaje się to potwierdzać. Olej ze słodkich migdałów, olej z pestek arbuza, olej makadamia, olej słonecznikowy, olej babassu, inulina która wzmacnia barierę ochronną naskórka, ekstrakt z migdałów ziemnych, które mają koić i i nawilżać skórę oraz bisabolol będący działającym łagodząco i przeciwzapalnie ekstraktem z rumianku to tylko ułamek wszystkich składników. Zero parafiny, zeru sztucznych zapachów, zero parabenów i SLS’ów. Cud, miód malina. To co mi się spodobało to fakt, że można jej używać jako płynu do kąpieli lub jako żelu pod prysznic (sprawdzi się to pewnie przy starszej córce i wtedy kiedy Maleństwo wyrośnie już z niemowlęcej wanienki).

Momme – Kojący krem do pupy

dsc02248_fotor_fotor_collage

Bardzo ważnym jest dla mnie odpowiednia pielęgnacja pupy synka – wolę zapobiegać odparzeniom niż je leczyć. Siedem lat temu najpopularniejszym kremem do pupy był Sudocrem ale dla mnie to ostateczność, kiedy odparzenie już się pojawi. Krem do pupy Momme nie jest aż tak wysuszajacy mimo, że w składzie też zawiera tlenek cynku (pochodzenia naturalnego), choć wydaje mi się, że obecnie trudno znaleźć produkt tego typu, który go nie zawiera. Firma Momme mówi, że krem nie obciąża delikatnej skóry maluszka ale świetnie nawilża i odżywia a oprócz tego jest bardzo wydajny i dość szybko się wchłania (to zweryfikujemy jak synek już się urodzi) a opinie innych użytkowników zdają się te zapewnienia potwierdzać. W składzie olej rycynowy, olej makadamia, olej sezamowy i ze słodkich migdałów oraz olej babassu  – wszystko to naturalne emolienty. Znajdziemy też glicerynę naturalnego pochodzenia której głównym zadaniem jest nawilżanie i łagodzenie podrażnień a o te w okolicy pupy nie trudno. Moim zdaniem zawiera wszystko co jest potrzebne a nawet jeszcze więcej – jeżeli okaże się tak wydajny jak wszyscy mówią, to mam wrażenie, że znalazłam ulubieńca.

Momme – Zimowy krem do zadań specjalnych

dsc02251_fotor

Wybór kremu ochronnego na mróz był dla mnie niezwykle istotny – sama mam skórę naczynkową, która zimy nie lubi. Staram się używać kremów treściwych, które stworzą na mojej twarzy ochronną barierę. Takiego też kremu chciałam dla mojego synka. Krem Momme przekonał mnie brakiem wody w składzie a nie jeden krem do twarzy na zimę dla maluszków widziałam z wodą na pierwszym miejscu. Oprócz olejów słonecznikowego, babassu i makadamia pojawia się tu także olej awokado oraz masło jojoba i karite oraz woski roślinne z kwiatów słonecznika i kwiatów mimozy. Kolejny raz zero parabenów i parafiny – czuję, że będę go Maleństwu podkradać.

HiPP Baby Sanft – Oliwka pielęgnacyjna

dsc02246_fotor

Oliwka będąca moim osobistym ulubieńcem nie mogła nie znaleźć się w wyprawce dla mojego synka. Prosty skład (olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy i witamina E), żadnej parafiny i innych składników ropopochodnych oraz cudowny zapach ,,bobaska” sprawiły, że jestem fanką już od długiego czasu. Jeżeli synek nie będzie miał problemów ze skórą to posłuży nam do masażu a jeżeli (odpukać) skóra będzie przesuszona, włączę ją do codziennej pielęgnacji.

HiPP Baby Sanft – Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała

dsc02250_fotor

Zakup tego kremu był impulsem. Takim produktem w razie potrzeby. Nie zawiera olejów mineralnych ani parabenów ma za to olej słonecznikowy i ze słodkich migdałów. Wg mnie skład całkiem ok choć do najkrótszych nie należy.

To wszystko jeżeli chodzi o kosmetyki typowo pielęgnacyjne. Oprócz tego zaopatrzyłam się w duże, bawełniane płatki firmy Tami, których sama z namaszczeniem używam już od kilku miesięcy oraz  patyczki do uszu z ogranicznikiem bardziej z myślą o pielęgnacji pępuszka. Na jakiś czas przed godziną zero przybędzie jeszcze Octenisept i sól fizjologiczna oraz pampersy.

Wychodzę z założenia, że skóra dziecka jest tak doskonałym tworem, że świetnie radzi sobie sama z odpowiednim nawilżeniem a moim zdaniem jest jej po prostu nie przeszkadzać. Wierzę, że kosmetyki, które już czekają na mojego synka sprawdzą się choć w połowie tak dobrze, jak u recenzentek których opinie czytałam.

Macie jakieś swoje kosmetyczne perełki dla Maluszków? Co sprawdziło się u Was a co wręcz przeciwnie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s