Oszukali mnie! Czyli co zaskoczyło mnie w drugiej ciąży

Po pierwszej ciąży w której byłam notabene 7 lat temu twierdziłam, że jestem absolutnie stworzona do bycia w ciąży. Byłam święcie przekonana, że moje ciało uwielbia ten stan i nic, co z nim związane nie jest mi straszne.

Teraz jestem w drugiej ciąży i… Wszystko jest inaczej.

Choć, gdyby ktoś w marcu powiedział mi, że druga ciąża będzie różnić się od pierwszej pod prawie każdym względem za nic w świecie bym mu nie uwierzyła.

Pierwsza ciąża była niczym złoty sen – gdyby nie mdłości nie pamiętałabym, że jestem w ciąży. Przez całe 9 miesięcy byłam pełna energii, sił i chęci. Nic mnie nie bolało, nie miałam zachcianek, większych wahań nastroju a brzuch był niewidoczny nawet w 9 miesiącu.

Druga ciąża i mój świat stanął na głowie.

Dlaczego nikt mi nie powiedział, że wszystko będzie inaczej?

Super węch

Pierwszym objawem drugiej ciąży zaraz po braku oczywistej miesiączki był super-węch. Serio… Mogłabym robić za psa tropiącego pracującego na lotnisku. Żaden zapach mi nie umknął a każdy czułam trylion razy intesywniej.  Wszystko mi śmierdziało: lodówka, jedzenie, kot, pies, żel pod prysznic, dezodorant. Nawet mój mąż mi śmierdział. W związku z tym, że pracuję jako doradca w perfumerii zewsząd otoczona byłam perfumami. W mojej pracy super węch miał swoje plusy: czułam każdą nutę zapachową perfum ale… Wszystkie śmierdziały dla mnie równie okropnie. Ciężko być wtedy wiarygodnym sprzedawcą. Wszystkie mądre czasopisma i portale internetowe pocieszały, że to przejdzie wraz z końcem pierwszego trymestru. Może i przeszła awersja do wszystkiego, co wydziela zapach ale za to…

Dziwne miłości zapachowe w III trymestrze

…wraz z końcem drugiego trymestru i początkiem trzeciego zakochałam się w zapachu mleczka do czyszczenia. Białym Cifem mogłoby pachnieć całe mieszkanie. Potrafię kilka razy dziennie iść do kuchennej szafki, wyciągnąć buteleczkę i wąchać to mleczko tak, jak ludzie wąchają perfumy. I za każdym razem wpadam w błogość. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie zacząć nim sprzątać wszystkiego lub nie zrobić z niego jakoś odświażacza powietrza (taki mały projekt DIY). Zawsze myślałam, że tego typu ciążowe miłostki zapachowe to wymysł na potrzeby tanich komedii a tymczasem mleczko się kończy i już wiem, że muszę kupić kolejne, bo nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć.

Wymioty to pikuś

Z pierwszej ciąży najgorzej wspominam wymioty. Codziennie rano odbywał się krótki seans z muszlą klozetową w łazience. Byłam pewna, że nie ma na świecie nic gorszego. Teraz już wiem, że o wiele gorsze są całodobowe mdłości. Od momentu kiedy otworzę oczy aż do chwili gdy kładę się spać. Z małymi przerwami jeżeli uda mi się zapaść w drzemkę w ciągu dnia. Czasami chciałabym iść do łazienki i mówiąc kolokwialnie ,,rzygnąć sobie” ale niestety nie mam polotu bulimiczki i na ogół kończy się na wiszeniu w toalecie przez pół godziny i pełnym poirytowaniu wyjściu z niej bez ulgi.

Brzuch pamięta

Ciekawe zjawisko. W ciąży siedem lat temu długo czekałam na to, aż mój brzuch zacznie choć delikatnie odstawać a on, skubany, delikatnie wybrzuszył się dopiero pod koniec 6 miesiąca. Teraz, kiedy w końcu udało mi się dojść do figury jaką byłam w stanie zaakceptować a nawet polubić, okazało się, że mój brzuch wypchnął się już w okolicy 10 tygodnia na tyle, że guzik w spodniach zapinałam za pomocą gumki przeciągniętej przez dziurkę. Zupełnie jakby wraz z pojawieniem się dwóch kresek na teście ciążowym sam dał sobie przyzwolenie na to by odstawać. Bez konsultacji ze mną. Obecnie kończę 7 miesiąc i stwierdzam, że brzuch jest już sporo większy niż w tym samym okresie pierwszej ciąży a tu jeszcze 2 miesiace przede mną.

Od A do C

Nie powiem, żeby rozmiar mojego biustu przed ciążą był powalający. Ba, kupowałam staniki w rozmiarze A i dekoltów raczej nie miałam czym wypełniać. Ciąża z Weroniką też nie przyniosła mi większego biustu – dopiero w trzeciej dobie po porodzie piersi urosły jak za dotknięciem różdżki biustowej wróżki. Teraz wychodzi na to, że już trzeci raz będę musiała zamienić stanik na większy, bo widzę, że miseczki zaczynają mi dzielić piersi na czworo. Aż się boję myśleć, co będzie po porodzie. Mam nadzieję, że nie będę musiała wozić ich na taczce przed sobą.

Mityczne zachcianki

Jeszcze rok temu myślałam, że zachcianki to marne wytłumaczenie kobiet, które będąc w ciąży postanowiły się porozpieszczać. Teraz przyszło mi błagać je na kolanach o wybaczenie. Przez pierwsze dwa miesiące dałabym się pokroić za gołąbki, sok pomarańczowy i antonówki a o te w kwietniu trudno. Teraz wszędzie mówię o tym, że zjadłabym bigos – teściowa w końcu się nade mną zlitowała, ale musiałam się bardzo pilnować, żeby nie usiąść z widelcem bezpośrednio przy garnku. Bigos najchętniej przegryzam białą czekoladą lub masą krówkową. I wtedy mój mąż patrzy na mnie jak na nieco szaloną. Przeszłam też przez klasyczne ogórki z czekoladą choć całkowicie nieświadomie: najpierw zjadłam czekoladę po czym jak w amoku podreptałam do lodówki bo stwierdziłam , że wolę jednak koszonego ogórka.

Rozstępy vs. ja

Po pierwszej ciąży pozostało mi 5 rozstępów. Z przerażeniem wyglądałam nowych na moim brzuchu widząc w jakim tempie wzrasta mój brzuch teraz. Stwierdzam jednak z wielką radością, że skóra zrobiła się chyba bardziej rozciągliwa i po pierwsze nie swędzi ani nie zauważyłam żadnego nowego pęknięcia. Oby tak dalej.

Ależ ten czas się wlecze

Pierwsza ciąża była czasem entuzjastycznego wyczekiwania i nawet nie wiem kiedy znalazłam się na porodówce. Obecna ciąża dłuży mi się jak reklamy w Polsacie. Marzę jedynie o tym by już urodzić i trzymać mojego małego szkraba w objęciach. Choć teraz i tak jest lepiej bo wraz z końcem wakacji zaczęła się szkolna rutyna, która odrobinę napędza mój dzień. Ale i tak nie potrafię sobie wyobrazić czekania przez jeszcze dwa miesiące.

Bo ja Cię tak kocham

Stałam się wielką kulą wypełnioną miłością do świata. Wzrusza mnie wszystko łącznie z reklamą proszku do prania czy miną mojego kota kiedy śpi. Do łez doprowadzają mnie bezdomni, bezdzietni, małe dzieci, większe dzieci, widok małych ubranek w sklepach a nawet moment, kiedy ktoś ustępuje komuś (niekoniecznie mnie) miejsca w kolejce. Zaczęłam nawet wymyślać jak tu zbawić świat: wybawić od bezdomności, głodu i chorób. Kocham wszystkich i wszystko. Męża najchętniej nie wypuszczałabym z domu, bo usycham z tęsknoty kiedy wychodzi choćby wyrzucić śmieci. Zaczął się 4 tydzień szkoły a ja dalej czuję wilgotnienie oczu, kiedy Młoda wchodzi z tornistrem do szkoły. I nic nie pomaga tłumaczenie sobie, że za 3 godziny zegarowe wyjdzie do mnie znowu.

Battery Low

Nauczona doświadczeniem z pierwszej ciąży byłam pewna, że ogarnę wszystko w tempie zwykłym a nawet przyspieszonym. Miałam niemal sto procent pewności, że zanim Weronika wróci ze szkoły ja ogarnę mieszkanie, zrobię pranie i obiad a na dodatek wyjdę na relaksujący spacer. Tymczasem ja ledwo wyrabiam się ze zjedzeniem śniadania i ogarnięciem siebie. Jakby ktoś mi włączył tryb niskiego zużycia baterii. Wszystko co robię, robię w lekkim slow motion. Mycie naczyń, odkurzanie czy chociażby wieszanie prania są tak wybitnie czasochłonne w moim wykonaniu, że staram się nie planować więcej niż 3-4 rzeczy do zrobienia na dobę, bo może mi jej zabraknąć. Chyba czas zabrać się za pranie wyprawki bo mogę się nie wyrobić przed porodem. Pamiętam też, że w ciąży z Młodą byłam bardzo samodzielna i mobilna. Teraz okazuje się, że ja już nie kroczę z gracją a toczę się wzdłóż chodnika kiwając jak kaczka i balansując na nierównych chodnikach, gdyż już od jakiegoś czasu nie widzę co mam bezpośrednio pod stopami. Przejście drogi, która normalnie pokonywana jest w 5 minut mnie zaczęło zajmować kawdrans. Wejście po schodach na trzecie piętro to wyczyn i wyprawa porównywalna z pokonywaniem z himalajskich szlaków. Uff… Dobrze, że mieszkamy na parterze.

Ciąża to nie choroba, ale jednak…

…ja momentami czuję się chora. Tu mnie boli, tam strzyka. Zapomniałam już jak to jest, kiedy kręgosłup po prostu podtrzymuje ciało w pionie a nie boli jak napięta do granic ostateczności linka holownicza. Boli mnie głowa, puchnę cała niekiedy do tego stopnia, że palce zaczynają przypominać serdelki na które nie mieści się obrączka. Skurcze przepowiadające które 7 lat temu były bezbolesne potrafią zgiąć mnie w pół a po krótkim spacerze mam wrażenie, że brzuch mi zaraz eksploduje. Jestem pernamentnie głodna ale jak przychodzi już do jedzenia to grzebię w talerzu widelcem i wmuszam w siebie jego zawartość przez godzinę lub dłużej, żeby zaraz znów być głodnym. Zawiązanie butów z każdym dniem wydaje mi się coraz bardziej nierealne – założenie ich z resztą też nie jest łatwiejsze.

 

Wszystko jest inne. Każdy element jest całkowicie odmienny od tego, który znam. I choć są dni kiedy mam dosyć i zaczynam skreślać w kalendarzu dni do godziny zero z nadzieją, że mieszkaniec mojego brzucha postanowi przyjść na świat te dwa dozwolone tygodnie wcześniej, to nie zamieniłabym się na nic innego. Mogę być zmęczona tym wszystikim, ale kiedy idę do lekarza i on daje mi posłuchać tego maleńkiego serduszka lub pokazuje kształtny profil mojego Synka na ekranie monitora wszystko odchodzi. W mgnieniu oka. I chociaż mija parę godzin a ja znów zaczynam płakać słysząc slogan reklamowy papieru toaletowego i odwiedzam łazienkę co kwadrans to jakoś wszystko staje się prostsze. A to, że czasem ponarzekam? Podobno w ciąży wolno więcej…

Zostało nam 86 dni – myślę, że możemy zacząć odliczać.

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “Oszukali mnie! Czyli co zaskoczyło mnie w drugiej ciąży

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s